Prof. Jurczyszyn: Kazimierz Kostanecki – uczony, którego Europa nie potrafiła ocalić

Dodano:
Tablica Kazimierza Kostaneckiego w Krakowie Źródło: Archiwum prywatne
1 września, gdy wspominamy początek II wojny światowej, warto przypomnieć profesora Kazimierza Kostaneckiego. Za dwa miesiące nadejdzie kolejna data — 6 listopada, rocznica Sonderaktion Krakau. Dla Kostaneckiego była początkiem ostatniej drogi.

Kazimierz Kostanecki: profesor anatomii, twórca krakowskiej szkoły anatomicznej, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Polskiej Akademii Umiejętności. Człowiek o niezwykłej kulturze, uczony europejskiego formatu i nauczyciel kilku pokoleń lekarzy. Dwa lata temu w Krakowie, przy domu, w którym mieszkał, odsłonięto poświęconą mu tablicę. Dziś, 1 września, gdy wspominamy początek II wojny światowej, warto przypomnieć profesora Kazimierza Kostaneckiego. Za dwa miesiące nadejdzie kolejna data — 6 listopada, rocznica Sonderaktion Krakau. Dla Kostaneckiego była początkiem ostatniej drogi.

Tablica przy Sienkiewicza 24

Są w Krakowie miejsca, obok których można przechodzić codziennie, nie wiedząc, ile historii kryją ich mury. Jednym z nich jest kamienica przy ulicy Henryka Sienkiewicza 24. 25 marca 2024 roku odsłonięto tam tablicę poświęconą profesorowi Kazimierzowi Kostaneckiemu. Nie wybrano tego miejsca przypadkowo. Profesor mieszkał pod tym adresem przez wiele lat — przedwojenne roczniki Polskiej Akademii Umiejętności i krakowskie spisy lekarzy podają właśnie „Kraków, ul. Sienkiewicza 24”. Stąd 6 listopada 1939 roku wyszedł do Uniwersytetu. Do domu już nie wrócił.

Dla mnie tablice poświęcone wybitnym lekarzom i uczonym nie są elementem miejskiej dekoracji. Są próbą przywrócenia nazwiska konkretnemu miejscu i konkretnego człowieka zbiorowej pamięci. W ostatnich latach właśnie z takiego przekonania rodziły się inicjatywy przypominające między innymi Tadeusza Tempkę, Ludwika Hirszfelda, Rudolfa Weigla, Franciszka Xawerego Waltera czy Kazimierza Kostaneckiego. Kostanecki zasługuje jednak na coś więcej niż tablicę. Jego biografia jest bowiem opowieścią o najlepszych tradycjach europejskiej nauki — i jednocześnie o katastrofie, która tę Europę w XX wieku spotkała.

Dzisiaj, 1 września 2026 roku, w 87. rocznicę niemieckiej napaści na Polskę, ta historia brzmi szczególnie mocno. Wojna rozpoczęta 1 września 1939 roku bardzo szybko przestała być wyłącznie starciem armii. Niemiecki terror został skierowany także przeciwko polskiej kulturze, inteligencji i nauce. W Krakowie jednym z najbardziej symbolicznych aktów tej polityki stała się Sonderaktion Krakau.

Ale zanim opowiemy o 6 listopada, trzeba powiedzieć, kim był człowiek, którego wtedy aresztowano.

Anatom, który nie chciał tylko opisywać człowieka

Kazimierz Telesfor Kostanecki urodził się 25 grudnia 1863 roku w Myszakowie w Wielkopolsce. Jego droga do medycyny nie była oczywista. Początkowo studiował historię sztuki na Uniwersytecie Berlińskim. Dopiero później wybrał medycynę.

Ten pozornie drobny epizod wiele mówi o jego późniejszej osobowości. Kostanecki nigdy nie był uczonym zamkniętym w jednym świecie. Nauka, sztuka i kultura pozostawały dla niego częściami tej samej potrzeby poznania człowieka. Utrzymywał kontakty z artystami — między innymi Jackiem Malczewskim, Julianem Fałatem i Teodorem Axentowiczem.

W 1890 roku uzyskał w Berlinie doktorat z medycyny i chirurgii. Pracował następnie we Wrocławiu i w Giessen, a w 1892 roku — mając zaledwie 28 lat — został profesorem nadzwyczajnym anatomii porównawczej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwa lata później objął jako profesor zwyczajny Katedrę Anatomii Opisowej. Z Krakowem i Uniwersytetem związał odtąd właściwie całe swoje zawodowe życie.

Był anatomem, lecz anatomia w jego rozumieniu nie mogła sprowadzać się do katalogowania struktur ludzkiego ciała. Interesowało go, dlaczego organizm ma taką budowę, jak powstaje, rozwija się i zmienia. Łączył anatomię porównawczą z embriologią, histologią, cytologią i fizjologią. Badał procesy zapłodnienia i dojrzewania komórek jajowych, mechanizmy podziałów komórkowych, organogenezę, rozwój otrzewnej, jelita ślepego i wyrostka robaczkowego. Jako jeden z pierwszych badaczy zajmował się eksperymentalną partenogenezą.

Profesor Ryszard Gryglewski, historyk medycyny, określił Kostaneckiego jako jedną z najważniejszych postaci w dziejach polskiej medycyny i nauk przyrodniczych. Jego znaczenie polegało nie tylko na pojedynczych odkryciach. Stworzył model nowoczesnego badania anatomii — dynamicznego, porównawczego i eksperymentalnego, wykraczającego daleko poza tradycyjny opis struktur.

Dziś, w epoce biologii molekularnej, sekwencjonowania genomu, obrazowania wysokiej rozdzielczości i sztucznej inteligencji, część jego warsztatu może wydawać się odległa. Ale sposób myślenia Kostaneckiego jest zaskakująco współczesny: nie uznawał granic między dyscyplinami, jeśli granice te przeszkadzały w zrozumieniu problemu biologicznego.

To właśnie jest jedna z cech wielkiego uczonego.

Szkoła naukowa ważniejsza niż pojedyncza kariera

Największą miarą profesora nie zawsze jest liczba publikacji. Czasem ważniejsze jest to, ilu ludzi nauczył samodzielnie myśleć.

Kostanecki stworzył w Krakowie największą wówczas w Polsce szkołę anatomiczną. Do kręgu jego uczniów należeli uczeni, którzy później sami kształtowali polską medycynę i nauki biologiczne, między innymi Adam Bochenek, Zygmunt Szantroch, Maksymilian Rose czy Stanisław Ciechanowski. W jego katedrze powstały nowoczesne pracownie neurologiczna oraz mechaniki rozwoju. Zmienił także sposób nauczania anatomii, wprowadzając zagadnienia embriologiczne, porównawcze oraz seminaria.

Nazwisko Adama Bochenka zna do dziś właściwie każdy polski lekarz. Monumentalna Anatomia człowieka, rozwijana przez kolejnych autorów, pozostała jednym z symboli polskiego nauczania anatomii. Rzadziej pamiętamy, że Bochenek był jednym z najzdolniejszych uczniów Kostaneckiego.

Na tym polega ciągłość nauki: za nazwiskiem, które znamy z okładki podręcznika, stoją często wcześniejsi mistrzowie, szkoły, laboratoria i rozmowy, których nie da się odtworzyć w bibliografii.

Kostanecki rozumiał uniwersytet właśnie w ten sposób — jako wspólnotę kolejnych pokoleń. Był też reformatorem. W 1905 roku należał do inicjatorów uchwały dopuszczającej kobiety do stanowisk asystenckich na Wydziale Lekarskim UJ. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to oczywiście. Na początku XX wieku oczywiste nie było.

Rektor nie tylko na czas spokoju

Jego autorytet szybko przekroczył mury Katedry Anatomii. Był dziekanem Wydziału Lekarskiego, a w latach 1913–1916 rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie były to spokojne lata akademickiego administrowania. Jego kadencja przypadła na wybuch I wojny światowej i jeden z najtrudniejszych okresów w nowożytnej historii uczelni.

Później należał do najważniejszych postaci Polskiej Akademii Umiejętności. W latach 1929–1934 był jej prezesem. PAU potwierdza tę kadencję w swoim oficjalnym wykazie władz. Było to jedno z najwyższych stanowisk, jakie mógł wówczas osiągnąć polski uczony.

Otrzymywał doktoraty honoris causa, wysokie odznaczenia państwowe i międzynarodowe. Uznanie dla niego nie wynikało jednak wyłącznie z pełnionych funkcji.

W zachowanych wspomnieniach pojawia się człowiek o ogromnej kulturze osobistej, elegancji i szerokich zainteresowaniach. Miłośnik malarstwa, rzeźby i kwiatów, bywalec środowiska krakowskich artystów, a zarazem wymagający uczony i nauczyciel. To również ważny rys dawnej medycyny uniwersyteckiej. Lekarz i profesor nie miał być wyłącznie sprawnym specjalistą. Miał być człowiekiem kultury.

Nauka jako droga do prawdy

W cyfrowej wystawie Collegium Medicum zachował się niezwykły fragment wykładu Kostaneckiego skierowanego do studentów. Przewidywał, że przyjdą w ich zawodowym życiu chwile zwątpienia — w chorego, we własną wiedzę, a nawet w samą sztukę lekarską. Radził, aby wynieśli z uniwersytetu zamiłowanie do zagadnień naukowych i potrzebę poznawania praw przyrody, bo nauka prowadzi człowieka w stronę prawdy.

To zdanie ma ponad sto lat, ale trudno o bardziej aktualne przesłanie dla współczesnej medycyny. Możemy mieć coraz doskonalsze leki, algorytmy, biomarkery i narzędzia diagnostyczne. Każde pokolenie lekarzy wcześniej czy później spotka jednak pacjenta, wobec którego dostępna wiedza okaże się niewystarczająca. Kostanecki przypomina, że lekarstwem na intelektualną bezradność nie jest pewność siebie. Jest nim dalsze pytanie, dalsze badanie i szacunek dla prawdy.

1 września — początek świata, który miał zniszczyć uniwersytet

1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę. Dla milionów ludzi był to początek wojny. Dla polskiej inteligencji bardzo szybko stał się również początkiem planowej polityki terroru. Okupant dobrze rozumiał znaczenie elit: profesorów, nauczycieli, duchownych, prawników, lekarzy. Wiedział, że naród można próbować podporządkować nie tylko przez zajęcie jego terytorium, lecz także przez pozbawienie go ludzi przechowujących wiedzę, kulturę i instytucjonalną pamięć.

Kostanecki miał wtedy 75 lat. Od kilku lat był profesorem honorowym. Mógł pozostawać poza codziennym życiem uczelni. A jednak w 1939 roku wrócił do pracy w Katedrze Anatomii.

Ten szczegół zawsze robi na mnie ogromne wrażenie.

Człowiek, który osiągnął już wszystko, co można było osiągnąć w polskiej nauce — były rektor, były prezes PAU, profesor honorowy — w chwili kryzysu ponownie czuje się potrzebny Uniwersytetowi. Kilka tygodni później właśnie wierność Uniwersytetowi zaprowadzi go do Collegium Novum.

6 listopada 1939

3 listopada rektor UJ profesor Tadeusz Lehr-Spławiński otrzymał od niemieckich władz polecenie zwołania profesorów i wykładowców na spotkanie dotyczące dalszego funkcjonowania uczelni.

6 listopada zgromadzili się w Collegium Novum.

Zamiast rozmowy pojawił się SS-Sturmbannführer Bruno Müller. Oświadczył zebranym, że Uniwersytet działa bez zgody władz niemieckich i że jego wykładowcy są wrogo nastawieni wobec niemieckiej nauki.

Po chwili rozpoczęły się aresztowania.

W ramach Sonderaktion Krakau zatrzymano 183 osoby — przede wszystkim profesorów i pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także Akademii Górniczej i innych krakowskich uczelni. Aresztowanych przewieziono najpierw do więzienia przy Montelupich i koszar przy Mazowieckiej, następnie do Wrocławia, a wreszcie większość do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.

Wśród nich był profesor Kazimierz Kostanecki.

Niemcy nie pytali o jego publikacje. Nie miały znaczenia doktoraty honorowe, międzynarodowy autorytet, lata pracy naukowej ani fakt, że był jednym z najwybitniejszych anatomów swojej epoki.

Był polskim profesorem.

To wystarczyło.

Sachsenhausen

Warunki obozowe dla starszych uczonych były wyniszczające. Mróz, głód, przemoc, wielogodzinne apele i brak właściwej pomocy medycznej szybko zbierały żniwo. Kazimierz Kostanecki zmarł w Sachsenhausen 11 stycznia 1940 roku. Materiały Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazują, że przyczyną była nieleczona róża nogi. Tego samego dnia w obozie zmarł inny wybitny krakowski uczony, zoolog Michał Siedlecki.

Jest w tej śmierci szczególne okrucieństwo. Człowiek, który przez dziesięciolecia badał organizm, kształcił lekarzy i rozwijał nauki biologiczne, umiera z powodu choroby, którą medycyna potrafiła rozpoznawać i leczyć, lecz której w realiach obozu nie pozwolono właściwie leczyć. Sonderaktion Krakau była więc czymś więcej niż represją wobec jednego uniwersytetu. Była atakiem na samą ideę nauki — na przekonanie, że wiedza, argument, doświadczenie i swobodna wymiana myśli mają wartość.

Totalitaryzm potrzebuje posłuszeństwa. Uniwersytet potrzebuje pytań. Dlatego te dwa światy musiały wejść ze sobą w konflikt.

Pamięć nie jest spojrzeniem wstecz

Kiedy w marcu 2024 roku na domu przy Sienkiewicza 24 pojawiła się tablica profesora Kostaneckiego, nie chodziło tylko o przywrócenie Krakowowi kolejnego nazwiska. Chodziło o zachowanie pewnego wzoru uczonego.

Kostanecki łączył precyzję badacza z humanistycznym wykształceniem, ambicję z odpowiedzialnością za uczniów, międzynarodowość nauki z przywiązaniem do własnego uniwersytetu. Rozumiał, że profesor pozostawia po sobie nie tylko publikacje, lecz również szkołę, instytucję i ludzi. To przesłanie jest dziś bardzo potrzebne.

Współczesna medycyna rozwija się w tempie, którego Kostanecki nie mógł sobie wyobrazić. Sztuczna inteligencja analizuje obrazy medyczne. Sekwencjonujemy pojedyncze komórki. Modyfikujemy układ odpornościowy, aby walczył z nowotworami. Coraz precyzyjniej poznajemy molekularne mechanizmy życia. Ale podstawowa powinność uniwersytetu pozostała ta sama: szukać prawdy, przekazywać wiedzę i wychowywać ludzi zdolnych ponosić za tę wiedzę odpowiedzialność.

Przed 6 listopada

Dziś jest 1 września.

Za kilka tygodni Kraków ponownie będzie wspominał 6 listopada 1939 roku. W Collegium Novum znów padną nazwiska profesorów aresztowanych podczas Sonderaktion Krakau. Warto, aby jednym z nich szczególnie wyraźnie zabrzmiało nazwisko Kazimierza Kostaneckiego. Nie tylko dlatego, że umarł w Sachsenhausen. Przede wszystkim dlatego, że wcześniej przez niemal pół wieku budował polską naukę.

Był badaczem, który zmienił sposób myślenia o anatomii. Mistrzem, który stworzył jedną z najważniejszych polskich szkół naukowych. Rektorem w czasie pierwszej wojny światowej. Prezesem Polskiej Akademii Umiejętności. Człowiekiem zakorzenionym jednocześnie w medycynie, kulturze i europejskiej tradycji uniwersyteckiej.

I dlatego tablica przy Sienkiewicza 24 jest ważna. Przypomina, że kiedyś z tych drzwi wychodził człowiek, którego nazwisko znała europejska nauka. Że 6 listopada 1939 roku wyszedł z domu na spotkanie na Uniwersytecie i nigdy już do niego nie powrócił. Ale przypomina również coś jeszcze.

Można odebrać uczonemu wolność. Można zniszczyć jego życie. Znacznie trudniej zniszczyć szkołę naukową, którą stworzył, uczniów, których ukształtował, i pytania, których nauczył ich zadawać.

Kazimierz Kostanecki pozostaje częścią krakowskiej medycyny właśnie dlatego. Nie jako postać z zamkniętego rozdziału historii. Jako jeden z tych profesorów, od których wciąż możemy się uczyć.


Prof. dr hab. n. med. Artur Jurczyszyn, specjalista chorób wewnętrznych i hematologii, kierownik Ośrodka Leczenia Dyskrazji Plazmocytowych Katedry i Kliniki Hematologii UJ CM, prezes Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka w Krakowie

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...